Żyjemy w najlepszym czasie w historii.


W tym roku mija 45 lat od czasu kiedy rozpoczeła sie słuzba DEOrecordings. To z pewnoscia dobry moment, zeby przypomniec, jak ta misja zmieniała sie na przestrzeni lat. Rok 1975 to poczatek działalnosci zespołu DEOdecyma.

Autor:

Henryk Król

Bogusława Król: Jak wspominasz tamte początki?

Henryk Król: Przede wszystkim z wdzięcznością! Nie marzyliśmy nawet o dużym rozwoju, bo były to czasy głębokiej komuny. To tak, jakbyśmy dzisiaj planowali lot na Marsa. Wtedy widzieliśmy tylko najbliższe, logiczne kroki, jakie należy zrobić.

Najpierw powstał amatorski zespół DEOdecyma, który działał ogólnokrajowo. Często żartuję, że byliśmy najlepsi, bo byliśmy jedyni. Zagraliśmy setki koncertów, bywało, że nawet trzy jednego dnia. Zdarzało się, że nasze ciężkie, akustyczne pianino musieliśmy wynosić na drugie piętro. Nasze Nyski nieustannie się psuły, instrumenty dęte „wysiadały” w zimnych kościołach. Bóg jednak działał i w cudowny sposób otwierał serca słuchaczy. Jeszcze przed otwarciem studia nagraniowego w 1986 roku wydawaliśmy słowne kasety magnetofonowe, później również muzyczne.

W wieku 38 lat zostawiłem dobrą pracę naukowo-dydaktyczną na Politechnice Śląskiej, by całkowicie poświęcić się rozwojowi Bożego Królestwa w Polsce. Wielokrotnie doświadczyłem Bożego prowadzenia. Zawsze jednak starałem się działać w grupie, nigdy w pojedynkę! W zespole DEOdecyma byliśmy jak bliska rodzina. Wszyscy poświęcali swoje oszczędności, pracę, siły, zapał, aby wskazywać ludziom, jak mogą stać się naśladowcami Jezusa Chrystusa. Dzisiaj kilkoro dzieci pierwszych członków DEOdecymy pracuje w Studiu DR, co jest wspaniałą kontynuacją i spuścizną tamtej pasji, i zaangażowania.

BK: Czy w tamtych latach działania misyjne niosły ze sobą ryzyko?

HK: Oczywiście, ale o tym praktycznie się nie myślało… nigdy nie czuliśmy się bohaterami. Zresztą PRL był pod wieloma względami pełen sprzeczności – hasła swoją drogą, a życie – swoją. Nie pytaliśmy o zezwolenia, zgodnie z zasadą: łatwiej uzyskać przebaczenie niż zgodę. Nie robiliśmy nic złego, zaś od polityki trzymaliśmy się z daleka. Robiliśmy swoje, a przez władzę byliśmy postrzegani jako „grupka muzyków”. Było kilka sytuacji prawdziwie niebezpiecznych, kiedy byliśmy śledzeni przez tajniaków czy nawet podsłuchiwani w mieszkaniu przez wywiercone otwory w oknie, ale o tym dowiadywaliśmy się najczęściej po wszystkim.

BK: Co było największą potrzebą waszych słuchaczy w tamtym trudnym czasie przełomu lat 80.?

HK: Nadzieja! Wszyscy dostrzegali, że system jest beznadziejny, a „na zachodzie” były pełne sklepy i wolność. Powtarzaliśmy, że prawdziwa nadzieja i wolność jest tylko w Chrystusie, dlatego dzisiaj nie musimy zmieniać tematu. Wtedy też ludzie byli prawdziwie głodni Słowa Bożego – rozprowadziliśmy setki Biblii na naszych koncertach. Prowadziliśmy też korespondencyjne studia biblijne, przepisywane przez wolontariuszy na maszynie do pisania.

BK: Jak docieraliście z muzyką chrześcijańską do potencjalnych odbiorców?

HK: Jako zespół byliśmy „nowością”, to wypełniało kościoły. Bardzo, bardzo dużo się modliliśmy. Bóg odpowiadał na te modlitwy. W latach 90-tych powstało też wiele rozgłośni katolickich, które chętnie grały muzykę chrześcijańską. Wydawaliśmy Magazyn CCM – do którego dołączaliśmy płytę CD z utworami różnych wykonawców. Nie było Internetu, który później rozwiązał problem promocji. Eksperymentowaliśmy też z radiem, powstało Radio CCM, Radio Fest.

BK: Za nami 13 lat działania Platformy Szukając Boga. W jaki sposób rozszerzyło to możliwości docierania do ludzi z Ewangelią?

HK: Jestem przekonany, że w naszych czasach Internet jest strategicznym polem misyjnym! To tutaj są ludzie. Od początku chcieliśmy docierać do ludzi nowych, poszukujących kierunku w życiu, wyjść z niszy środowisk wierzących. Oznaczało to, że musimy zrozumieć współczesną kulturę i dobierać zrozumiałe środki, by odpowiadać na prawdziwe potrzeby współczesnego człowieka. Raczej zadawać pytania, niż wciskać ludziom „swoją prawdę”. Rozbudowaliśmy też zespół współpracowników – dołączyło wielu wspaniałych, utalentowanych ludzi, którzy są odpowiedzialni za poszczególne działy.

Kluczową jest oczywiście armia „na pierwszej linii frontu” – czyli e-trenerzy, którzy każdego dnia wymieniają w Internecie około 600 wiadomości z poszukującymi na temat ich rozwoju duchowego. Są też opiekunowie małych grup, wolontariusze weekendów rodzinnych Outback Polska i koordynatorzy projektów. Razem – około 700 osób.

BK: Pewnie wielu z tych, którzy Cię znają, zastanawia się skąd bierzesz siły i wytrwałość? Co mógłbyś ze swojego doświadczenia powiedzieć tym, którzy chcieliby się zaangażować i tym, którzy już są aktywni w służbie?

HK: To łaska Boża i Jego prowadzenie. Krok po kroku, dzień po dniu, bo przecież większość dni jest bardzo „zwyczajnych”. A co radzę wierzącym? Nie bać się zmian. Robić to, co działa. Wyjść ze swojej bezpiecznej „łodzi”. Przekaz Ewangelii jest niezmienny, lecz metody dotarcia muszą być dopasowane do zmieniających się czasów. Żyjemy w najlepszym czasie historii! Wykorzystajmy to! Jeśli Ty też chcesz spróbować, dołącz do grupy e-trenerów i przekonaj się sam, jak Bóg będzie Cię używał.


Pozostałe w tym numerze:

post picture
Czy misja w Polsce jest potrzebna?

Łatwo ulec zniechęceniu, obserwując to, co dzieje się w coraz bardziej zlaicyzowanych społeczeństwach zachodnich, a teraz i w Polsce, gdzie kościoły pustoszeją, a wiara staje się nieatrakcyjna i niezrozumiana.

Czytaj dalej
post picture
Żyjemy w najlepszym czasie w historii.

W tym roku mija 45 lat od czasu kiedy rozpoczeła sie słuzba DEOrecordings. To z pewnoscia dobry moment, zeby przypomniec, jak ta misja zmieniała sie na przestrzeni lat. Rok 1975 to poczatek działalnosci zespołu DEOdecyma.

Czytaj dalej
post picture
Zrozumiałem, że Bogu na mnie zależy.

Od najmłodszych lat czułem odrzucenie, pustkę, częsty lek i brak akceptacji - życia, otoczenia, innych ludzi i siebie.

Czytaj dalej

Zaangażuj się

Zaangażuj się praktycznie w nasze projekty online lub offline.

Zobacz więcej

Dołącz do stowarzyszenia

Jeśli podoba Ci się to co robimy i chciałbyś dołączyć do stowarzyszenia skontaktuj się z nami.

Kontakt

Módl się o nas

Nie rozłącznym elementem prowadzenia efektywnej ewangelizacji jest modlitwa. Prosimy módl się o nas abyśmy mogli docierać do jak największej liczby ludzi.

Wesprzyj nas finansowo

Wszystkie działania, które są podejmowane niosą za sobą konkretne koszty. Możesz nas wesprzeć wpłacając swoją darowiznę na jedno z naszych kont. Masz również możliwość wesprzeć nas przekazując swój 1% podatku.

Wsparcie